Dlaczego nie delegujesz, chociaż czujesz się kompletnie przeciążona?

W teorii wszystko jest bardzo proste – masz za dużo na głowie, nie wyrabiasz się, brakuje Ci czasu, więc zaczynasz delegować. NO NIC PROSTSZEGO!

A jednak – dość często kończy się na myśleniu o tym, a nie na działaniu. Zamiast znaleźć sobie realne wsparcie, zamiast oddać obciążające zadania, zaczynasz robić je wieczorem, odkładasz je na później albo próbujesz jeszcze chwilę wytrzymać, aż „będzie naprawdę źle”.

Jaki stoi za tym mechanizm? Bardzo rzadko to kwestia realnych możliwości, a znacznie częściej jest to po prostu związane z psychologią.

Delegowanie to coś więcej, niż tylko decyzja biznesowa

Z zewnątrz delegowanie wygląda jedynie jak decyzja operacyjna: oddaję zadania -> mam więcej czasu. W praktyce jednak to decyzja, która niesie za sobą znacznie więcej. To kwestia kontroli, odpowiedzialności, zaufania i poczucia własnej wartości.

Dlatego nawet wtedy, kiedy wiemy, że wsparcie jest nam potrzebne, możemy czuć opór przed tym, żeby oddać komuś kontrolę. I jest to absolutnie normalne. Co tak naprawdę nas powstrzymuje?

„Zrobię to sama”

Jeden z najczęstszych argumentów dla których do delegowania ostatecznie nie dochodzi – przekonanie, że „najlepiej zrobię to sama” albo „szybciej będzie, jeśli zrobię to sama”. W przypadku drugiego argumentu jest to prawda.

Bo na początku faktycznie – wyjaśnienie zadania zajmuje czas, trzeba odpowiedzieć na pojawiające się pytania, to i owo doprecyzować. Ale ten sposób myślenia działa naprawdę krótkoterminowo. Bo jeśli za każdym razem wybierzesz, że zrobisz to sama to w końcu nie będzie szybciej. Za to będziesz w każdym zadaniu, nie będziesz miała przestrzeni na rozwój i nadal będziesz pracowała ponad swoje możliwości.

Delegowanie rzadko kiedy bywa na początku „szybkie”. Na pewno jednak jest odciążające w dłuższej perspektywie. I dlatego warto rozważyć delegowanie. Dla tego uczucia oddechu, które się pojawia.

Silna potrzeba kontroli

Niektórzy mają bardzo silne poczucie kontroli. Własny biznes to jak własne dziecko. Wszystko przechodzi przez Ciebie, wszystko sprawdzasz, wszystko „masz w głowie”. Na dłuższą metę naprawdę się tak nie da. A kiedy już dochodzi do delegowania, pojawiają się w głowie pytania: „czy ktoś zrobi to dobrze?”, „czy ktoś zrozumie mój sposób działania?”, „czy ktoś jest w stanie realnie mi pomóc tak, jakbym tego chciała?”. To naturalne, że masz wątpliwości i wiele pytań.

Ale delegowanie z powodu kontroli prowadzi do tego, że obie strony stają się przeciążone, a to obniża jakość pracy. Dlatego próbując za wszelką cenę utrzymać kontrolę, tracisz ją.

Nikt nie zrobi tego tak dobrze jak ja

To się nazywa perfekcjonizm. Chcesz mieć wszystko idealnie, po swojemu, dwadzieścia razy dopieszczasz tę samą ofertę… Masz swoje standardy, sposoby i detale, które są dla Ciebie ważne. To zrozumiałe. Ale czasami 80% jakości wykonania przez kogoś innego jest okej. A Twoje 100% bardzo mocno Cię wyniszcza.

Delegowanie nigdy nie polega na tym, że ktoś będzie Tobą. Za to polega na tym, żeby zdjął z Ciebie część odpowiedzialności i tego głęboko zakorzenionego stresu.

Nie mam czasu na delegowanie

To już taki trochę paradoks, prawda? Nie masz czasu, ale nie decydujesz się na delegowanie bo… nie masz czasu na delegowanie. W końcu wszystko trzeba wyjaśnić, przekazać i przypilnować.

Ale to trochę błędne koło, bo jeśli nie delegujesz – zaczynasz mieć tego czasu jeszcze mniej. Więc dalej nie delegujesz.

A czasami wystarczy godzina spotkania, żeby móc oddać pierwsze zadania. Spytajcie moich klientów, jak szybko może to pójść 😉

Prawdziwy lęk przed oddaniem odpowiedzialności

Bardzo często tym, co nie pozwala na delegowanie jest realny lęk. Że ktoś popełni błąd, że na pewno pojawią się dodatkowe konsekwencje, że przecież trzeba będzie to wszystko jeszcze dopilnować. Szczególnie to towarzyszy osobom, które prowadzą swoje małe biznesy.

Prawda jest jednak taka, że nie da się rozwinąć biznesu, kiedy trzyma się wszystko w swoich rękach. W pewnym momencie właśnie ten brak delegowania staje się największym ryzykiem.

Czekanie na idealny moment

Który zazwyczaj nigdy nie nadchodzi. A wszyscy czekamy na coś. Na więcej klientów, więcej pieniędzy, na uporządkowanie tego i tamtego w firmie, na mniej obciążający moment. Tyle, że bardzo często:

  • więcej klientów = większy chaos
  • więcej zadań = jeszcze mniej czasu
  • brak delegowania = zero szans na rozwój

Delegowanie więc może być narzędziem (i bardzo często jest!), które pozwala iść dalej i się rozwijać.

Co zmienia delegowanie?

Na początku – niewiele. Przyznaję to szczerze. Pierwsze tygodnie mogą być cięższe. Szczególnie dla osoby, która deleguje. Z czasem jednak przestajesz być w każdym zadaniu, zaczynasz mieć więcej czasu na rzeczy strategiczne. Odczuwasz w głowie znacznie większy spokój i działasz spokojniej, a nie w trybie ciągłego gaszenia pożarów.

I pamiętaj – nie musisz oddawać wszystkiego na raz, mieć idealnych procedur i mieć gotowość na poziomie 100% (pisałam o tym tutaj).

Odczujesz spokój, kiedy oddasz jeden obszar, kilka zadań i zobaczysz, jak to działa. A potem zadecydujesz co dalej. Kiedy iść dalej. Wszystko w Twoim tempie. Ale wszystko po to, aby było mniej stresu, a za to więcej spokoju w głowie i więcej czasu.

Chcesz poczytać więcej o biznesie, psychologii i wirtualnej asyście? Odwiedź mnie na Instagramie:

Zostaw odpowiedź

Przewijanie do góry

Odkryj więcej z Chrona | Twoja wirtualna asystentka

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej