Wirtualna asystentka powinna być sumienna, dokładna, mieć oko do detali, mieć sporo pomysłów na usprawnienia, być kreatywna i… te wszystkie oczekiwania sprawiają, że naprawdę czujemy presję tego, żeby być perfekcyjne. A kiedy wszystkie te cechy naprawdę zamieniają się w perfekcjonizm, to nie mówimy już tylko o wysokiej jakości, ale również o bardzo wysokim napięciu. I wbrew pozorom, chociaż wiele osób rozpatruje to jako zaletę, tak naprawdę jest to bardzo zgubne.
Perfekcjonizm? Brzmi dobrze. Ale to nie idzie w parze z jakością.
Wielu osobom wydaje się, że perfekcjonizm to taka jakość premium. Tak naprawdę ma to niewiele wspólnego z rzeczywistą jakością. Zazwyczaj jest tak, że kiedy chcemy, aby wszystko było idealne, zaczynamy trochę „kręcić się w kółko” i:
- poprawiamy rzeczy, które są już zrobione wystarczająco dobre
- przeciągamy zadania bez powodu, bo myślimy, że później wszystko poprawimy i będzie to wyglądało jeszcze lepiej
- poświęcamy nieproporcjonalnie dużo czasu na drobiazgi.
Jak wygląda to naprawdę? Pracujesz więcej, zarabiasz mniej, stresujesz się bardziej.
Jakość jest realnym celem. Ale perfekcjonizm jest już kontrolą.
Z czego wynika perfekcjonizm?
Perfekcjonizm to nie jest coś, co wynika z ambicji. A przynajmniej jest to bardzo rzadkie. Znacznie częściej przyczyną jest lęk. Paraliżujący lęk. Przed oceną, przed popełnieniem błędu, przed tym, że ktoś mógłby zauważyć nasz najmniejszy błąd i nam go wytknąć. Dlatego perfekcjonizm to mechanizm obronny, który mówi Ci, że jeśli nie zrobisz znacznie więcej, to będzie oznaczało, że nie jesteś wystarczająca. A to nie stało nawet blisko profesjonalizmu.
Jak perfekcjonizm sabotuje pracę WA?
Wirtualna asystentka może naprawdę mocno odczuwać skutki perfekcjonizmu. Ale może to dotyczyć każdego freelancera, dyrektora, menadżera, a nawet właściciela dobrze prosperującej firmy. W jaki sposób objawia się to, że mam problem z perfekcjonizmem?
- Trudno zwiększyć stawki – bo czuesz, że „to nie jest jeszcze idealne”.
- Zlecenia zajmują dwa razy więcej czasu – poprawki, poprawki do poprawek, przesadne dopieszczanie każdej najmniejszej rzeczy
- Trudno delegować – bo przecież tylko my jesteśmy w stanie zrobić to odpowiednio, więc przepracowanie gotowe
- Im więcej robisz, tym bardziej czujesz, że robisz za mało – ot, taki paradoks perfekcjonisty.
Najważniejsze jest zdanie sobie sprawy z tego, że perfekcjonizm nie wzmacnia jakości usług, tylko zabiera energię. A energia w pracy wirtualnej asystentki jest bardzo ważna, bo pozwala na działanie szybciej, myślenie jaśniej i na rozwijanie się bardziej. Dążenie do perfekcji to jedynie krótkoterminowa satysfakcja, za to długoterminowy koszt.
Jak walczyć z perfekcjonizmem?
Nie musisz rezygnować z jakości, jeśli pożegnasz się z perfekcjonizmem. A warto to zrobić. Ale jak właściwie się za to zabrać?
- „Zrobione jest lepsze od doskonałego” – nie wszystko musi być arcydziełem, ma jednak spełniać swoje zadanie
- Ogranicz czas na zadanie – ustal ze sobą, ile czasu poświęcasz na dane zagadnienie i postaraj się go nie przekraczać. Choćbyś musiała ze sobą walczyć 😉
- Zrób sobie check-listę jakości – zamiast kontrolować wszystko obsesyjnie, lepiej skontrolować to, co najważniejsze. Kilka najważniejszych punktów. Jeśli wszystko się zgadza, nie ma po co czegokolwiek dopieszczać
- Przestań zakładać, że klient CHCE Twojej perfekcji – klient chce, żeby było szybko, profesjonalnie, zgodnie z briefem. Nie chodzi o to, żeby wszystko było jak od linijki.
Jeśli czujesz, że perfekcjonizm odbiera Ci spokój oraz czas, to nie masz potrzeby walczyć z tym samodzielnie. Z mojego doświadczenia wiem, że kilka prostych systemów oraz check-list potrafi realnie zmienić Twoją pracę. Pomogę Ci ją poukładać tak, aby była jakościowa, ale nie wykańczająca.
